W stolicy Tajlandii reprezentacja Polski siatkarek rozgrywa drugi turniej Siatkarskiej Ligi Narodów.
Po czterech setach gry podopieczne Stefano Lavariniego pokonały Holenderki.
Polska – Holandia 3:1 (25:17, 25:17, 14:25, 25:23)
Sobotnie spotkanie od początku dostarczyło kibicom mnóstwo emocji i już pierwsza akcja pozwoliła nam obserwować kilka długich i efektownych wymian, a ostatnie słowo należało w niej do Magdaleny Stysiak (1:0). Nasze zawodniczki od pierwszego gwizdka dobrze czuły się dzisiaj w bloku (3:1), rywalki natomiast popełniały sporo niewymuszonych błędów własnych (6:3), przekraczając linię środkową boiska (8:6) oraz myląc się w polu serwisowym (10:7). Przy czteropunktowym prowadzeniu naszych reprezentantek o czas dla swojego zespołu poprosił szkoleniowiec Holenderek (12:8), jednak nie zdołał tym zagraniem wybić Polek z rytmu (15:11). Skuteczny blok zapisała na swoim koncie Magdalena Jurczyk (17:13), sprytnym zagraniem popisała się również Julia Szczurowska (20:16). Pomimo ofiarnej walki reprezentantki Królestwa Niderlandów nie były w stanie w tym secie zagrozić Biało-Czerwonym, które odniosły pewne zwycięstwo na otwarcie spotkania (25:17).
W drugiej odsłonie jako pierwsza w ataku zameldowała się Maja Koput (1:0), która po chwili zdobyła również punkt skutecznym blokiem na swojej vis-a-vis (3:1). Holenderkom na krótką chwilę udało się złapać z Biało-Czerwonymi kontakt punktowy (5:4), jednak już po kilku minutach przewaga polskiego zespołu ponownie wzrosła do kilku oczek (8:4). Bardzo dobre zawody rozgrywała Julita Piasecka, będąca jedną z najczęściej punktujących zawodniczek w polskiej reprezentacji (11:8), ze świetnej strony prezentowała się również Monika Lampkowska (15:11). Podobnie jak w pierwszej partii, również w drugim secie dominacja naszych kadrowiczek była widoczna gołym okiem (17:12), przeciwniczki natomiast nie potrafiły znaleźć recepty na doskonałą grę polskich siatkarek (22:15). Kolejny skuteczny atak Julity Piaseckiej dał naszej drużynie pierwszą piłkę setową (24:16), jednak Holenderki zdołały ją obronić – nie trwało to jednak długo, w następnej akcji na zagrywce pomyliła się Helena Kok, dając tym samym Polkom punkt na wagę zwycięstwa w drugim secie (25:17).
Na początku trzeciej odsłony sobotniego spotkania Holenderki prezentowały się znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich setach (2:1), co przełożyło się na objęcie przez nich po raz pierwszy prowadzenia (5:4), które błyskawicznie udało im się zwiększyć do czterech oczek (8:4). Trener Stefano Lavarini nie czekał na dalszy rozwój wydarzeń i natychmiast zdecydował się na przerwę dla polskiego zespołu. Chwila przerwy w zmaganiach niestety nie przyniosła natychmiastowego efektu (10:4) ani znacznej poprawy w grze polskiej reprezentacji (12:6), która dość niespodziewanie całkowicie straciła skuteczność prezentowaną w dwóch poprzednich setach (15:6). Na placu gry pojawiła się Martyna Łukasik, która od razu zameldowała się w skutecznym ataku (16:8), rozpędzone Holenderki nie zamierzały jednak zwalniać tempa i raz po raz punktowały w ofensywie (18:9). Kolejne oczko do dorobku swojej drużyny zza linii dziewiątego metra dorzuciła Indy Baijens (21:12), a decydujący punkt rywalki zdobyły po błędzie w ataku polskiej atakującej (25:14).
Czwartą partię Biało-Czerwone rozpoczęły z rozgrywającą Katarzyną Wenerską w podstawowym składzie (1:0). Efektownym atakiem z krótkiej piłki popisała się Maja Koput (3:2), na skrzydle przypomniała o sobie również Julita Piasecka (5:4). Po skutecznej wideoweryfikacji, która wykazała dotknięcie piłki przez Holenderki, Biało-Czerwone w końcu wyszły na prowadzenie (7:6), przeciwniczki jednak nie zamierzały pozwolić, by ich przewaga niebezpiecznie wzrosła (10:10). Na prawym skrzydle z trudną piłką poradziła sobie Magdalena Stysiak, atakując w sam narożnik boiska (12:12), by po chwili popisać się również asem serwisowym (16:14). W końcowej fazie seta nasze kadrowiczki zdołały odskoczyć reprezentantkom Królestwa Niderlandów na trzy oczka, między innymi za sprawą serii świetnych zagrywek Moniki Lampkowskiej (18:15), co zaowocowało przerwą na żądanie szkoleniowca rywalek, po której jego zawodniczki całkowicie odrobiły straty (19:19). Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem zaciętej walki (22:21), z której ostatecznie obronną ręką wyszły nasze zawodniczki (25:23).
Swój ostatni mecz w ramach turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Bangkoku Biało-Czerwone rozegrają w niedzielę o godzinie 12.00 czasu polskiego, a ich przeciwniczkami będą reprezentantki Kanady.

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




