W drugim meczu turnieju VNL rozgrywanego w Bangkoku polskie siatkarki po czterech setach pokonały reprezentację Ukrainy.
We wczorajszym spotkaniu nasze zawodniczki bez straty seta odprawiły Bułgarki.
Polska – Ukraina 3:1 (25:21, 25:13, 22:25, 25:23)
Dzisiejsze spotkanie od skutecznego ataku rozpoczęła Paulina Damaske (1:0), na początku premierowej odsłony spotkania Ukrainki miały duże problemy z ustabilizowaniem swojej gry (3:1), przez co popełniały wiele niewymuszonych błędów własnych (6:1), Biało-Czerwone natomiast bez chwili wahania wykorzystały niemoc swoich przeciwniczek (7:3). Szkoleniowiec reprezentacji Ukrainy, Jakub Głuszak, szybko zareagował prośbą o przerwę, po której jego podopieczne błyskawicznie całkowicie odrobiły straty (8:8). Na skrzydle ponownie zameldowała się Paulina Damaske (12:10), po chwili w skutecznym podwójnym bloku zameldowały się Maja Koput oraz Magdalena Stysiak, a prowadzenie polskiego zespołu ponownie wzrosło do czterech oczek (15:11). Stefano Lavarini zdecydował się na przeprowadzenie podwójnej zmiany (17:14), na polu gry na kilka akcji pojawiły się Alicja Grabka oraz Julia Szczurowska (19:18). Bezpośrednio w aut piłkę posłała Waleria Nudha (22:19), a decydujące oczko na wagę zwycięstwa w pierwszym secie zdobyła Magdalena Stysiak (25:21).
Drugą odsłonę skutecznym blokiem na swojej vis-a-vis otworzyła Maja Koput (1:0), po chwili w tym samym elemencie zapunktowała również atakująca polskiej reprezentacji (4:1). Podobnie jak w pierwszym secie spotkania, Biało-Czerwone szybko zbudowały wysokie prowadzenie (7:1), zmuszając szkoleniowca przeciwniczek do rotowania składem (9:4). Tym razem jednak nasze sąsiadki zza wschodniej granicy nie potrafiły po raz drugi zerwać się do walki (11:5) i zostały całkowicie zdominowane przez polskie kadrowiczki (14:6). Uliana Kotar nie zdołała przebić się przez szczelny blok Julity Piaseckiej (16:8), która po chwili zanotowała też świetną serię w polu serwisowym, znacznie utrudniając Ukrainkom przyjęcie zagrywki (20:10). W końcówce rywalkom udało się jeszcze zatrzymać Julię Szczurowską (22:12), jednak zwycięstwo Polek w tym secie ani przez moment nie było zagrożone i ostatecznie stało się faktem po ataku Mai Koput (25:13).
Trzecia partia rozpoczęła się od pierwszego w tym meczu dwupunktowego prowadzenia reprezentantek Ukrainy (2:0), które zdawały się zupełnie niezrażone trudną sytuacją, w której się znalazły (4:2). Polki natomiast, pomimo dość komfortowego położenia, nagle straciły prezentowaną wcześniej skuteczność (6:3) i zaczęły popełniać zdecydowanie więcej błędów (8:4). W siatkę wpadła Sonia Stefanik (10:7), po chwili nasze siatkarkom odgwizdane zostały nieregulaminowe cztery odbicia (13:9). Przy pięciopunktowym prowadzeniu przeciwniczek o czas dla reprezentacji Polski poprosił Stefano Lavarini (15:10), jednak chwila przerwy w grze nie wytrąciła z rytmu grających jak zaczarowane w tym secie Ukrainek (17:12). Biało-Czerwone zdołały najpierw zniwelować straty do trzech punktów (20:17), a następnie nawiązać z rywalkami kontakt punktowy (22:21), finalnie jednak zabrakło im sił, by wyrwać przeciwniczkom zwycięstwo w tej odsłonie (25:22).
Na otwarcie czwartej odsłony w ataku pomyliła się Paulina Damaske, jednak już w kolejnej akcji nasza przyjmująca naprawiła swój błąd (1:1). Niesione wywalczonym w poprzednim secie triumfem Ukrainki nie zamierzały zwalniać tempa i znów zbudowały kilkupunktowe prowadzenie (6:2), co ponownie zaowocowało przerwą na żądanie szkoleniowca polskiej kadry (8:3). Na skrzydle przypomniała o sobie Magdalena Stysiak (10:5), po przeciwnej stronie siatki natomiast w końcu błąd popełniła liderka ukraińskiej reprezentacji, Oleksandra Milenko (11:7). W okolicy połowy seta przeciwniczki ponownie odskoczyły naszym siatkarkom na kilka oczek (15:9), jednak wyjątkowo ciężkie warunki podziałały motywująco na Biało-Czerwone (17:12). Magdalena Stysiak wzięła na swoje barki ciężar gry w ofensywie (18:14), a dzięki jej coraz lepszej dyspozycji Polki stopniowo zaczęły odrabiać straty (19:17), aż w końcu naszym zawodniczkom udało się doprowadzić do upragnionego remisu (22:22). Po nerwowej końcówce ostatecznie przysłowiową „kropkę nad i” postawiła nasza atakująca, dając tym samym naszej drużynie kolejne zwycięstwo w turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Bangkoku (25:23).
W piątek Biało-Czerwone siatkarki będą miały dzień przerwy w rozgrywkach. Swój trzeci mecz turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Bangkoku Polki rozegrają z Holenderkami w sobotę o godzinie 12.00 czasu polskiego.

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




