Finlandia sprawiła sensację wygrywając w ćwierćfinale z Włochami 3:2, jednym z faworytów mistrzostw Europy w piłce siatkowej mężczyzn. – Z akcji na akcję Finowie nakręcali się, grali coraz odważniej, nie bali się nawet wygrać – mówi mistrz olimpijski i świata, Włodzimierz Sadalski.
- Finlandia miała wysoko zawieszoną poprzeczkę, którą przeskoczyła. Naruszyła układ sił. Włosi byli jednym z faworytów turnieju. Jakby to banalnie nie zabrzmiało, to raz jeszcze przekonaliśmy się, że sport jest piękny. Gracze fińscy dali innym przykład, że można wygrywać stojąc z góry na przegranej pozycji – powiedział Włodzimierz Sadalski, który grał w Finlandii i był trenerem drużyny narodowej tego kraju.
Mistrz olimpijski i świata miał okazję prowadzić ojców obecnych reprezentantów Alexeja Zhbankova, którego rzadziej widzieliśmy na boisku oraz jednego z kluczowych graczy, rozgrywającego Fedora Ivanova. W meczu z Włochami znakomicie zaprezentowali się Joonas Jokela (28 pkt) i Luka Martilla (22). Grę tych dwóch ostatnich zawodników Włodzimierz Sadalski nazywa „fenomenalną.”
Włodzimierz Sadalski przypomniał, że „sportem narodowym jest hokej na lodzie, a marzeniem wielu chłopców wchodzących na drogę sportową jest podpisanie kontraktu z jednym z klubów NHL.”
- Awans do półfinału mistrzostw Europy jest nagrodą dla całego środowiska siatkarskiego w Finlandii – podkreślił.
W piątkowych półfinałach Polska zagra ze Słowenią (początek 17:00), a Finlandia z Francją (21:00). W sobotę odbędą się mecze o medale. – Na pewno Francuzi zobaczyli czym grozi rywalizacja z Finami i do spotkania z nimi podejdą już na innym poziomie koncentracji – zakończył Włodzimierz Sadalski.




