Reprezentacja Polski U22 zdobyła srebrne medale CEV Mistrzostw Europy U22 Mężczyzn. Nowymi czempionami kontynentu zostali Czesi.
Na najniższym stopniu podium stanęli Izraelczycy, którzy w trzech setach wygrali z reprezentacją Francji.
Biało-Czerwoni swój udział w tegorocznym kontynentalnym czempionacie rozpoczęli od rywalizacji w grupie I, w której w pierwszym dniu turnieju po tie-breaku pokonali Portugalczyków, kolejnego dnia w tym samym stosunku setowym ulegli reprezentacji Ukrainy, a na zakończenie tej fazy 3:0 odprawili Izrael. W półfinale nasi siatkarze spotkali się ze zwycięzcami grupy II – Francuzami – i w tym meczu do zwycięstwa również wystarczyły im zaledwie trzy partie.
Ostatni rywale polskich siatkarzy w CEV Mistrzostwach Europy U22 Mężczyzn to rewelacja tegorocznych rozgrywek. Czesi przebojem wdarli się do półfinału turnieju z drugiego miejsca w grupie II, notując dwie wygrane z Bułgarią oraz Włochami (3:1) oraz porażkę po tie-breaku z reprezentacją Trójkolorowych. W półfinałowym spotkaniu nasi południowi sąsiedzi bez żadnych problemów poradzili sobie z reprezentacją Izraela.
Polska – Czechy 1:3 (27:25, 25:27, 20:25, 13:25)
Starcie o medal z najcenniejszego kruszcu zdecydowanie lepiej rozpoczęli reprezentanci Czech, którzy błyskawicznie objęli trzypunktowe prowadzenie (3:0), od pierwszych chwil świetnie prezentując się na siatce i od razu uruchamiając swój blok (5:3). Biało-Czerwoni przez długi czas mieli duży problem ze zmniejszeniem dzielącego ich od przeciwników dystansu punktowego (8:5), a presja nie pomagała im w ustabilizowaniu swojej gry na tym etapie spotkania (10:6). Czesi byli natomiast bardzo pewni siebie (13:10) i nie wstrzymywali ręki w polu serwisowym (15:11), co przyniosło im wymierne korzyści w postaci pięciu punktów zdobytych bezpośrednio z zagrywki w premierowej odsłonie spotkania. Pomimo trudnego wejścia w mecz nasi kadrowicze zupełnie się nie zniechęcili i w samej końcówce doprowadzili do upragnionego remisu (20:20), od tej chwili obraz gry zupełnie się zmienił: Czesi, choć walczyli o każdą piłkę, nie byli w stanie ponownie przełamać naszego zespołu (23:23) i finalnie polegli w walce na przewagi (27:25).
W drugiej odsłonie również to podopieczni trenera Michala Nekoli jako pierwsi zanotowali punkty na swoim koncie i ponownie na otwarcie seta wypracowali trzy oczka przewagi (3:0). Nasi reprezentanci prędko ponownie nawiązali z Czechami kontakt punktowy, niemożliwą do przyjęcia zagrywką popisał się Kamil Urbańczyk (5:4). Rywale, poddenerwowani wygraną, która wymknęła im się z rąk w poprzednim secie, po raz kolejny zaliczyli groźną dla naszej reprezentacji serię punktową, po której prośbą o przerwę zareagował Piotr Graban (9:4). Chwila oddechu bardzo pozytywnie wpłynęła na dyspozycję Biało-Czerwonych, a rewelacyjna gra na skrzydle Wojciecha Gajka sprawiła, że na tablicy wyników ponownie ujrzeliśmy remis (13:13). Reprezentanci Czech zdawali się nie dowierzać, że powtarza się ich koszmar z pierwszego seta spotkania (16:15), nasi zawodnicy postanowili natomiast pójść za ciosem – tym razem przeciwnika swoją zagrywką ustrzelił Aleksander Maciejewski (20:19). Losy tej partii do końca stały pod znakiem zapytania (23:22), ostatecznie jednak Czesi nie powtórzyli swoich błędów i skutecznym blokiem zdołali wyrównać stan rywalizacji (27:25).
W trzeciej odsłonie finałowego starcia nasi reprezentanci w końcu przełamali złą passę nieudanych początków seta i tym razem po kilku minutach wyrównanej gry (2:1) to oni jako pierwsi objęli dwupunktowe prowadzenie (5:3). Czesi jednak nie zamierzali zwalniać tempa i po raz kolejny w tym spotkaniu zanotowali serię czterech punktów zdobytych w jednym ustawieniu (7:4), znów zmuszając Piotra Grabana do sięgnięcia po środki w postaci przerwy na żądanie (9:8). Żadnej z reprezentacji nie można było odmówić determinacji i woli walki (13:12), co przyniosło zgromadzonym w hali w portugalskiej Albufeirze kibicom mnóstwo sportowych emocji. Na tym etapie gry więcej powodów do radości mieli sympatycy naszej reprezentacji (16:13), najczęściej punktującymi zawodnikami naszego zespołu byli Wojciech Gajek oraz Michał Grabek (19:18). W ostatnich minutach trzeciej partii niestety to Czesi przejęli inicjatywę (23:20) i po punktowym ataku Mateja Pastrnaka objęli prowadzenie w meczu (25:20).
W dwóch pierwszych akcjach seta numer cztery triumfowali nasi południowi sąsiedzi (2:0), którzy z każdą kolejną wymianą sprawiali wrażenie jeszcze bardziej napędzonych korzystnym dla siebie wynikiem (4:1). Biało-Czerwoni natomiast nie mieli już przestrzeni na popełnianie błędów (7:3), które już za kilka minut mogły okazać się wyjątkowo kosztowne (10:4). Szkoleniowiec polskiej reprezentacji zdecydował się na przeprowadzenie zmian, wpuszczając na boisko między innymi Mateusza Kowalczyka, który zastąpił na pozycji rozgrywającego Błażeja Bienia (13:6). Jego wysiłki nie były jednak w stanie stanąć na drodze wyraźnie rozpędzonym przeciwnikom, którzy złote medale europejskiego czempionatu mieli już w zasadzie na wyciągnięcie ręki (18:6). Gra naszego zespołu niestety całkowicie się załamała i w niczym nie przypominała zaciętej rywalizacji z początku finałowego meczu (22:9). Punkt na wagę sięgnięcia po tytuł Mistrzów Europy Czesi zapisali na swoim koncie za sprawą nieudanego ataku Maksymiliana Durskiego (25:13).
Polska: Bień, Kiedos, Maciejewski, Gajek, Grabek, Urbańczyk, Jurczyk (L), Kubacki (L) oraz: Łysoń, Durski, Przybyłek, Kowalczyk, Zych
Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




