VNL Gliwice 2026, dzień 4: Polska – Niemcy 3:1

Fot. Piotr Sumara / Justyna Matjas

VNL Gliwice 2026, dzień 4: Polska – Niemcy 3:1

Kategoria

SiatkówkaReprezentacjeSeniorzy

Autor

Angelika Jakimów

Udostępnij

Udostępnij wpis na: TwitterUdostępnij wpis na: FacebookUdostępnij wpis na: LinkedIn

Data publikacji

27 cze 2026

Czwartego dnia rozgrywanego w PreZero Arenie Gliwice turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów Biało-Czerwoni wygrali z reprezentacją Niemiec.

W drugim spotkaniu Turcja podejmie Argentynę.

Polska – Niemcy 3:1 (23:25, 25:16, 25:17, 25:15)

Przed dzisiejszym starciem obie drużyny miały na koncie dwa rozegrane spotkania: nasi siatkarze w środę po tie-breaku pokonali Belgów, dzień później w tym samym stosunku setowym odprawili reprezentację Turcji. Dzisiejsi rywale Polaków pierwszego dnia turnieju po pięciu setach musieli uznać wyższość Argentyńczyków, w piątek natomiast odnieśli zwycięstwo w czterech setach nad Belgią.

Sobotni bój od punktowego ataku z lewego skrzydła otworzył niemiecki przyjmujący, Tobias Brand (1:0), po polskiej stronie po chwili podobnym zagraniem odpowiedział Bartłomiej Bołądź (3:2). W początkowym fragmencie spotkania zespoły prowadziły ze sobą wyrównaną walkę punkt za punkt (5:4) i dopiero seria dobrych zagrań Tobias Krick pozwoliła jego zespołowi na objęcie dwupunktowego prowadzenia (8:6). Sytuacja dość szybko wróciła do poprzedniego stanu (10:9), a po skutecznym bloku naszego zespołu na tablicy wyników ponownie zagościł remis (12:12). W polu serwisowym na zmianie pojawił się Mikołaj Sawicki (15:14), po stronie rywali za linią dziewiątego metra błąd popełnił Yann Böhme (18:17). W samej końcówce premierowej odsłony spotkania reprezentanci Polski znaleźli się w bardzo trudnym położeniu, ponieważ rywalom udało się ponownie odskoczyć na trzy oczka (23:20), jednak Biało-Czerwoni nie złożyli broni i w mgnieniu oka odrobili straty (23:23). Finalnie jednak przysłowiową „kropkę nad i” postawił skuteczny atak Erika Röhrsa (25:23).

W drugiej partii dzisiejszego meczu role całkowicie się odwróciły – nasi kadrowicze puścili w zapomnienie nieudaną inaugurację meczu, rywale natomiast zupełnie stracili prezentowaną jeszcze kilkanaście minut temu skuteczność. W pierwszej akcji tego seta zameldował się Bartłomiej Bołądź (1:0), który został bohaterem również kilku kolejnych punktowych ataków (4:1) i na tym etapie gry był on również najlepiej punktującym zawodnikiem polskiego zespołu (6:2). Trener rywali, Massimo Botti, szybko poprosił o przerwę dla swoich podopiecznych (8:4), jednak nie wpłynęła ona pozytywnie na dyspozycję jego zawodników (11:6). Bardzo dobre zawody rozgrywał również Wilfredo Leon (14:8), przeciwnicy natomiast zaczęli popełniać coraz więcej błędów własnych (17:12). Wysoka przewaga reprezentantów Polski pozwoliła im na komforty gry bez większej presji (20:14), Niemców natomiast widocznie zniechęciła do dalszej walki w tym secie (23:15). Kolejny atak skończony przez Bartłomieja Bołądzia przypieczętował zwycięstwo Biało-Czerwonych (25:16).

Trzecią odsłonę meczu sąsiedzi zza naszej wschodniej granicy rozpoczęli skutecznym blokiem (1:1), nasi zawodnicy nie pozostali im jednak dłużni (3:2) i szybko zrewanżowali im się zatrzymaniem Filipa Johna (6:4). Asem serwisowym popisał się przyjmujący polskiej reprezentacji, Artur Szalpuk (8:6), a po kilku chwilach prowadzenie naszego zespołu zwiększyło się do czterech oczek (11:7). Szkoleniowiec ekipy niemieckiej ponownie zdecydował się sięgnąć po przysługującą mu przerwę na żądanie (14:10), ale Biało-Czerwoni nie zamierzali schodzić ze zwycięskiej ścieżki (16:13) i pewnym krokiem zmierzali w kierunku triumfu także w trzecim secie spotkania (19:14). Po raz kolejny serię punktów naszej drużynie przyniosło ustawienie z Arturem Szalpukiem na zagrywce (22:15), a ostatni punkt trafił na konto podopiecznych Nikoli Grbicia po skutecznym, potrójnym bloku na Eriku Röhrsie (25:17).

Rozpędzeni Polacy świetnie weszli także w ostatnią partię sobotniego starcia – aż dwa asy serwisowe na stronę przeciwników posłał Bartłomiej Lemański (3:1). Tym razem jednak naszemu zespołowi nie udało się obronić prowadzenia i po przerwie na żądanie trenera Bottiego wynik się wyrównał (4:4). Kibice, którzy wypełnili po brzegi gliwicką PreZero Arenę, ponownie mogli podziwiać zaciętą walkę (7:6) i z pewnością nie mogli narzekać na brak emocji (10:9). Bartłomiej Bołądź tym razem bezlitośnie przetestował niemiecką linię przyjęcia, pozwalając naszej drużynie odskoczyć na kilka oczek (13:9), kolejne oczka do swojego dorobku dopisał również Bartłomiej Lemański (15:11). Położenie Niemców z minuty na minutę się pogarszało (17:12), a presja zaowocowała znacznym pogorszeniem jakości ich występu (21:14). W ostatnich minutach spotkania różnicę ponownie zrobiła dyspozycja naszych siatkarzy w polu serwisowym, a ostatni punkt całym meczu należał do Artura Szalpuka (25:15).

Polska: Komenda, Bołądź, Leon, Śliwka, Jakubiszak, Poręba, Popiwczak (L) oraz: Szalpuk, Sasak, Bakaj, Sawicki, Lemański, Granieczny

PZPS_pasek_sponsorski_2rz_2026-4.png

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki. 

#TAGI