Reprezentacja Polski mężczyzn rozpoczęła swoje zmagania w 3.tygodniu Siatkarskiej Ligi Narodów.
Na początku swoich zmagań w Chicago, polscy siatkarze niespodziewanie łatwo pokonali w trzech setach Bułgarię - wicemistrza świata z 2025 roku.
Polska – Bułgaria 3:0 (25:19, 25:17, 25:17)
Mecz z Bułgarami, Nikola Grbić zdecydował się rozpocząć z Marcinem Komendą, Bartłomiej Bołądziem, Szymonem Jakubiszakiem, Bartłomiejem Lemańskim, Tomaszem Fornalem, Wilfredo Leonem i Jakubem Popiwczakiem w wyjściowym składzie.
Spotkanie otworzyło kilka błędów własnych Biało-Czerwonych, co natychmiast wykorzystali Bułgarzy, nawiązując wyrównaną walkę. Wraz z rozwojem seta, reprezentacja Polski czuła się jednak coraz pewniej na boisku i skrupulatnie zwiększała swoją przewagę. Bardzo dobrze w ataku grał Bartłomiej Bołądź, który zakończył tę część meczu z ponad 70% w ofensywie. Swoje punkty dokładał też Bartłomiej Lemański, rażący rywali serwisami. To właśnie zagrywka okazała się tajną bronią – a po kolejne „oczka” w tym elemencie sięgali, wspomniany już Bartłomiej Bołądź i Wilfredo Leon. Nasi kadrowicze mieli też sporą przewagę w bloku, który nie tylko dobrze czytał grę bułgarskiego rozgrywającego – Simeona Nikołowa, ale przynosił bezpośrednie punkty. Piłkę setową dał Polakom skuteczny atak Tomasza Fornala, a partię zakończył autowy serwis Zhasmina Velichkova.
Drugiego seta Bułgarzy rozpoczęli bez Martina Atanasova, a na boisku pozostał wprowadzony w poprzedniej partii Denislav Bardarov. Tę odsłonę lepiej rozpoczęli rywale, którzy próbowali znaleźć sposób na świetnie dysponowanych reprezentantów Polski. Rewelacyjne spotkanie rozgrywał Bartłomiej Lemański, punktujący w każdym elemencie. Sprytna kiwka Tomasza Fornala na piłce przechodzącej, a potem udany atak Wilfredo Leona z drugiej linii, powiększyły przewagę Biało-Czerwonych. Choć bułgarscy siatkarze mieli swoje dobre momenty w grze, nie były one w stanie zagrozić naszym kadrowiczom, pewnie zmierzającym w stronę zwycięstwa w kolejnej odsłonie. Gianlorenzo Blengini sięgał po najgłębsze rezerwy, wymieniając niemal całą wyjściową szóstkę. Roszady w składzie nie wybiły Biało-Czerwonych z rytmu – najpierw skutecznym atakiem popisał się Bartłomiej Bołądź, przynosząc zespołowi piłkę setową, a potem punktował Tomasz Fornal, przesądzając o losach tej partii.
Początek trzeciej odsłony należał do Bułgarów, którzy zaczęli niezwykle agresywnie i szybko wyszli na prowadzenie (7:4). Rywalom nie dał się rozegrać Nikola Grbić, który natychmiast poprosił o czas, a ten przyniósł błyskawiczny efekty – polscy siatkarze wrócili do gry, przełamali rywali i znów dyktowali warunki spotkania. Polacy grali pewnie w ofensywie, ryzykowali w polu serwisowym i regularnie sprawdzali linię przyjęcia reprezentacji Bułgarii. Im bardziej Bułgarom wymykał się z rąk wynik, tym więcej zmienników wprowadzał na boisko Gianlorenzo Blengini, szukający składu, który byłby zdolny zatrzymać Biało-Czerwonych. Reprezentanci Polski nie zwalniali jednak tempa, prezentując cały wachlarz zagrań ofensywnych, wzbogacony dodatkowo świetną grą na siatce. To właśnie podwójny blok Kewina Sasaka i Szymona Jakubiszaka przypieczętował zwycięstwo polskiej kadry. Łącznie w tym elemencie nasi kadrowicze zdobyli aż 13 punktów. Tyle samo „oczek” indywidualnie zapisał na koncie Bartłomiej Bołądź, najczęściej punktujący w biało-czerwonym zespole.
Czwartek będzie dla reprezentacji Polski dniem wolnym od meczu. W nocy z piątku na sobotę, Polacy zagrają z Brazylią, a kilkanaście godzin później zmierzą się z Francją. Ostatnim akordem będzie mecz z gospodarzami – reprezentacją Stanów Zjednoczonych.
Polska: Lemański, Komenda, Leon, Fornal, Bołądź, Jakubiszak, Popiwczak (L) oraz Semeniuk, Bakaj, Sasak. Trener: Nikola Grbić.
Bułgaria: S. Nikołow, I. Petkow, Atanasov, Asparuhov, Grozdanov, A. Nikołow, D. Kolev (L) oraz Nachev, Velichkov, Antov, Bardarov, Pelev, Zhelev (L). Trener: Gianlorenzo Blengini.




