Drugiego dnia rywalizacji w fazie grupowej CEV Mistrzostw Europy U22 Mężczyzn Polacy zmierzyli się z Ukrainą.
Tym razem Biało-Czerwoni musieli uznać wyższość rywali w tie-breaku.
Polska – Ukraina 2:3 (25:15, 20:25, 25:21, 14:25, 13:15)
We wczorajszych zmaganiach w ramach grupy I nasi kadrowicze po zaciętym, pięciosetowym boju pokonali gospodarzy turnieju – drużynę narodową Portugalii. Ukraińcy natomiast w trzech setach uległa reprezentantom Izraela.
Biało-Czerwoni doskonale weszli w dzisiejsze spotkanie, punktując w trzech pierwszych akcjach premierowej odsłony (3:0). Zaskoczeni Ukraińcy nie potrafili znaleźć natychmiastowej odpowiedzi na narzucone przez Polaków tempo gry (5:2) i szybko zaczęli tracić do naszej reprezentacji coraz to więcej punktów (8:3). Szkoleniowiec naszych wschodnich sąsiadów zdecydował się na przeprowadzenie zmiany w swoim zespole (10:4), wykorzystał również przysługujące mu przerwy na żądanie, nic jednak nie było w stanie zatrzymać doskonale prezentujących się w tej partii Polaków (12:5). Świetną serię w polu zagrywki zanotował Jakub Kiedos (16:6), zaś najlepiej punktującym zawodnikiem naszej reprezentacji w tym secie był Wojciech Gajek (19:7). Triumf siatkarzy Piotra Grabana ani przez moment nie był zagrożony (23:12) i finalnie stał się faktem po nieudanej zagrywce Maksyma Tonkonoha (25:15).
W drugiej partii reprezentanci Ukrainy ostro wzięli się do pracy już od pierwszego gwizdka (1:1) i po kilku minutach gry punkt za punkt (3:3) zaczęli zdobywać punkty seriami (6:3), po raz pierwszy w tym spotkaniu obejmując czteropunktowe prowadzenie (8:4). Maksym Tonkonoh wziął na siebie ciężar gry w ataku i w tej partii nie przypominał samego siebie z poprzedniej odsłony, przez co polski blok miał bardzo duże problemy by go zatrzymać (12:6). Tym razem o środki w postaci przerw na żądanie sięgnąć musiał Piotr Graban (15:7), wszystko wskazywało jednak na to, że Ukraińcy pewnym krokiem zmierzają w stronę wyrównania stanu rywalizacji w tym meczu (18:11). W końcówce Biało-Czerwoni nieco zmniejszyli straty (21:17), było to jednak zdecydowanie za mało, by wyrwać przeciwnikom zwycięstwo. Również drugą partię zakończyła nieudana zagrywka, tym razem jednak w wykonaniu Maksymiliana Łysonia (25:20).
Trzeciego seta reprezentacja Polski rozpoczęła z Maksymilianem Durskim w podstawowym składzie (2:2). Ta partia miała zupełnie inny przebieg, niż dwa poprzednie fragmenty gry (4:3), przez dłuższym czas żadna z drużyn nie potrafiła oddalić się od przeciwników na komfortowy dystans (7:6), co zaowocowało wyrównaną grą punkt za punkt (9:8). Sztuka ta w końcu udała się Biało-Czerwonym, którzy z Kamilem Urbańczykiem w Polu serwisowym w końcu wypracowali czteropunktową przewagę (13:9). Nagłe prowadzenie polskiej drużyny wywołało reakcję szkoleniowca ekipy ukraińskiej (16:13), jednak po krótkiej przerwie na oddech obraz gry jego zespołu nie uległ szczególnej zmianie (20:16). Zdobywcą ostatniego punktu w tym secie został Michał Grabek, który zapunktował z lewego skrzydła (25:21).
Czwarta odsłona początkowo wyglądała podobnie do trzeciej partii dzisiejszego spotkania (2:1), kilka pierwszych minut upłynęło pod znakiem wyrównanej gry punkt za punkt (4:3), w której ciężko było wskazać zdecydowanego faworyta (6:5). Tym razem jednak pierwsi przełamali się reprezentanci Ukrainy (9:6), którzy zaczęli znacznie lepiej grać blokiem (12:8) i zdecydowanie nie można było im odmówić determinacji w próbie doprowadzenia do piątego seta (15:10). Poziom obu drużyn dość mocno falował i po bardzo dobrym występie Biało-Czerwonych w pierwszej i drugiej partii, w czwartej nasi kadrowicze, podobnie jak w secie numer dwa, radzili sobie znacznie gorzej (18:12) i nie potrafili odrobić znacznych strat punktowych (22:13), przez co finalnie musieli pogodzić się z bardzo dotkliwą porażką (25:14).
Decydującą partię od skutecznego ataku z prawego skrzydła otworzył Wojciech Gajek (1:0), natomiast przy zagrywce Wojciecha Dudzika polscy siatkarze zdołali zapunktować trzy razy z rzędu (4:2). Ukraińcy bardzo szybko zniwelowali niewielką przewagę naszego zespołu (6:6) i za wszelką cenę próbowali utrzymywać z Biało-Czerwonymi kontakt punktowy (9:8). Po zmianie stron w dalszym ciągu trwała zażarta walka o każdą piłkę (12:12), a wynik pozostawał sprawą otwartą aż do ostatniej minuty. Ostatecznie rozstrzygające oczko do dorobku swojej drużyny za sprawą podwójnego bloku zapisali reprezentanci Ukrainy (15:13).
Polska: Bień, Kiedos, Dudzik, Gajek, Grabek, Urbańczyk, Jurczyk (L) oraz: Łysoń, Maciejewski, Durski, Przybyłek, Kowalczyk, Zych, Kubacki (L)
Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




